Kolejny eksperyment z tłumaczeniem – fragmencik opowiadania Unexpected Pleasures autorstwa Kerisempai.
***
Dochodziła północ, a Hermiona robiła właśnie obchód wieży Gryffindoru, kiedy nagle poruszenie za oknem zwróciło jej uwagę. W jasnym świetle Księżyca widać było kogoś na miotle. I to nie na spokojnej przejażdżce, lecz w szalonych pętlach niemal zahaczającego o korony drzew, niczym kolejka w wesołym miasteczku. Widok tego brawurowego lotu wręcz hipnotyzował.
- Occulo magnificus – szepnęła, unosząc różdżkę. Obraz natychmiast się wyostrzył. Gwałtownie wciągnęła powietrze, widząc, jak Ginny wykonuje kolejny karkołomny manewr.
- Przez ostatni miesiąc lata o tej porze prawie codziennie – rozległo się tuż obok niej, aż podskoczyła i pisnęła.
- Przecież wiesz, że nie cierpię, jak tak robisz!
Obok zmaterializował się nagle Harry, odsłaniający pelerynę-niewidkę z głowy.
- Gdzie ty się skradasz o tej porze? – spytała żywo. – Powinieneś być już w łóżku.
Zerknał wymownie w sufit – świetnie wiedział, że Hermiona właśnie próbuje ochłonąć.
- Przyszedłem popatrzeć i się upewnić, że nic jej nie będzie. – Odwrócił wzrok w stronę okna, by przyglądać się wyczynom dziewczyny. – Chociaż właściwie niepotrzebnie, niedługo będzie lepsza ode mnie.
Podążyła za jego spojrzeniem. Ginny faktycznie latała, jakby urodziła się na miotle.
- Czemu mi nie powiedziałeś, Harry? Ona nie powinna sama wychodzić w nocy.
- Nie wyręczę cię w tym, Hermiono. Wiesz już chyba, że nie jestem skarżypytą.
- Ale trzeba z tym skończyć.
- Nie potraktuj jej za ostro – odparł bardzo poważnym tonem. – Wszyscy potrzebujemy mieć dokąd uciec, kiedy cierpimy.
Poczuła na sobie jego wzrok i odwróciła się do niego.
- Mówiła ci może…
- Nic ci zdradzę, bo nikt mi nic nie wyznał. To tylko moje spostrzeżenia.
Pełnym frustracji gestem przejechała dłonią po swoich lokach.
- Harry, ona nie chce ze mną rozmawiać. Cały czas mnie unika.
Wzruszył ramionami, nic nie mówiąc. Popatrzyli przez okno i patrzyli, aż w końcu Ginny wylądowała przy szopie na miotły.
- Pójdzie tajnym korytarzem do dormitoriów dziewczyn – odezwał się Harry i zaczął z powrotem owijać się peleryną. Zarumienił się, kiedy zobaczył zdziwione spojrzenie i uniesione brwi Hermiony. – No co? Mam go na mapie, nigdy nim nie chodziłem.
Uśmiechnęła się do niego i obserwowała, jak znika rumieniec.
- Dobranoc, Harry – powiedziała. – I dzięki, że pilnujesz Ginny.
Dostrzegł spod peleryny, że i ona się lekko zarumieniła.
- Pa – odpowiedział, nie pojawiając się już, gdy odchodziła.
Comments
Commenting is closed for this article.